Zobacz wiecej:
O nas
Z kim współpracujemy
Lokalizacja
Nasi pracownicy
Ciekawostki
Linki www / Katalogi
Bramy wjazdowe Systemy Parkingowe
Nowości
|
Ciekawostki
Temat: Spłonął zabrzański młyn przy skrzyżowaniu ulicy Wolności z ulicą Brysza.
Pożar wybuchł w czwartek, 10 bm., przed godziną 23.00.
Treść: Około godz. 23.30 służby ratownicze zdecydowały, że jednak konieczna jest ewakuacja podopiecznych DPS.
Na nieszczęście dzień wcześniej w budynku popsuła się winda. Tych, którzy nie potrafili zejść po schodach samodzielnie, znosili pracownicy. Wszystkich przetransportowano do sąsiadującego z DPS Zakładu Elektroniki Clan.
Leszek Marażewski, szef firmy, właśnie zamierzał iść spać - Otwierałem okno i zobaczyłem łunę. Od razu pomyśleliśmy z żoną o DPS.
Po chwili zadzwonił do niego prezydent Zabrza Jerzy Gołubowicz. Prosił o udostępnienie pomieszczeń Clanu na tymczasowy sztab akcji. Stąd nią kierowano, był tu J. Gołubowicz, strażacy i policjanci - Widziałem jak bardzo poświęcali się strażacy i policjanci, którzy osoby na wózkach przenosili do nas na rękach, bo śnieg nie pozwalał ich przewieźć - mówił L. Marażewski.
W Clanie były już dwie pracownice, które częstowały ewakuowanych herbatą, miały podręczną apteczkę. Przez ponad godzinę łudzono się, że za chwilę pensjonariusze wrócą do swoich pokoi. Gdy okazało się, że gaszenie pożaru potrwa jeszcze wiele godzin, pacjentów przewieziono do Państwowego Szpitala Klinicznego nr 1 i Zespolonego
Szpitala Rejonowego przy ul.Zamkowej. - Ich przyjęcie w szpitalu bardzo dobrze zorganizował dyrektor Józef Węgrzyn - mówi L. Marażewski.
Mogących chodzić przewieziono autobusem Wojewódzkiej Komendy Straży Pożarnej. Osoby leżące zostały przewiezione ambulansami pogotowia ratunkowego i firmy "Eskulap".
Pensjonariusze tylko jedną noc spędzili w szpitalu, w piątek odwieziono ich do domu przy ul. Brysza. - Na szczęście nikt nie ucierpiał.
Dziękuję wszystkim zabrzańskim służbom - straży pożarnej, policji, straży miejskiej, ratownikom z firmy "Eskulap" oraz pracownikom Zakładu Elektroniki Clan - za profesjonalizm i bardzo ludzkie podejście do naszych problemów. Ta noc mogła się dla naszych podopiecznych skończyć tragicznie, dzięki pomocy kończy się powrotem do domu - mówiła E. Świętojańska.
|
|